Życzenia Wielkanocne

Powiadom znajomego Mapa serwisu

Baza ofert

Ruiny zamku w Zawieprzycach

2016-05-30 09:32:00 Zawieprzyce (gmina Spiczyn) to wieś położona na prawym brzegu Wieprza. Była dawną siedzibą magnacką. W XVI w. Dziś główną atrakcją miejscowości są malownicze ruiny zamku położonego nad rzeką Wieprz.

Zespół pałacowo-parkowy:
■ ruiny zamku z XVII w. wzniesionego przez Atanazego Miączyńskiego wg projektu Tylmana z Gameron,
■ barokowa kaplica zamkowa z końca XVII w., najlepiej zachowany zabytek zespołu,
■ lamus z I połowy XVII w. - obecnie muzeum,
■ ruiny klasycystycznej oranżerii z i połowy XIX w., znajdujące się w północnej części parku,
■ lipa Sobieskiego, rosła w północnej części parku, przed laty powalone przez burzę; z jej odnogi udało się wyhodować już duże drzewko,
■ oficyna barokowa z XVIII w., odbudowana po wojnie i przeznaczona na szkołę; obok barokowa brama wjazdowa,
■ kopiec z figurą zwieńczoną żelaznym krzyżem

Zwiedzanie obiektu:
Obiekt ogólnodostępny.
Zwiedzanie muzeum i kaplicy, organizacja pokazów i zabaw historycznych - Chorągiew Zamku w Zawieprzycach: http://www.suchekomnaty.pl


PODANIA I LEGENDY

Według podań, Zawieprzyce należały do Zawieprzskich herbu Janina, którzy posiadali tu zamek obronny.

Kolejny właściciel, wojewoda wołyński Atanazy Miączyński, utworzył tzw. klucz zawieprski i wybudował barokowy pałac. Wiekowe lipy rosnące w tutejszym parku z pewnością pamiętają lato 1883 roku, kiedy to 16-letnia Marysia Skłodowska (późniejsza noblistka) spędzała tu wakacje w dworku stryja Ksawerego, który był dzierżawcą majątku w Zawieprzycach. Prochy jej dziadka spoczywają w rodzinnym grobowcu Skłodowskich na pobliskim cmentarzu w Kijanach.

Działo się to koło Łęcznej, w Zawieprzycach w XVII wieku. Jan Nepomucen Granowski, kasztelan lubelski, którego majątek znajdował się w Zawieprzycach dzielnie walczył pod Wiedniem, przyczyniając się do zwycięstwa Polaków. W nagrodę otrzymał od króla 2 tysiące jeńców tureckich do pracy w swoim majątku. Wśród nich była piękna Greczynka Teophania i jej narzeczony Lascaris. Pan na Zawieprzycach był okrutny, głodził jeńców i katował ich. Dużo z nich umierało. Piękna Greczynka zwróciła uwagę pana, chciał by była jego nałożnicą. Gdy mu się opierała skazał jej narzeczonego na karę chłosty, a potem kazał ich obydwoje zamordować i wyrzucić do grobu. Kiedy brat Greczynki trafił do Zawieprzyc poszukując siostry, przedstawił się jako włoski malarz Andrea di Pella. Kiedy kasztelan opowiedział o mordzie malarz domyślił się, że to była jego siostra i jej narzeczony. Namalował obraz z tego tragicznego wydarzenia z twarzą siostry i jej narzeczonego. Kasztelan przeraził się, kiedy dowiedział się kim jest malarz. Kazał go żywcem pogrzebać w grobie, w którym spoczywała para Greków. Od tej pory w Zamku w Zawieprzycach zaczęły pojawiać się duchy, oraz różne nieszczęścia spadały na ród Granowskich. Po nagłej śmierci okrutnego kasztelana dziedzicem został jego bratanek Teofil Granowski. Kiedy od sług pałacowych dowiedział się co tu się wydarzyło udał się do Rzymu, gdzie wstąpił do klasztoru „Świętej Trójcy na Górze”. Znaczną część majątku oddał na fundacje. Wówczas duchy nieszczęsnych Greków spoczęły na zawsze w spokoju . Dziś po zamku zostały tylko gruzy i wzgórze z krzyżem, a pod nim - jak głosi legenda - bohaterowie tej tragedii.

Zawieprzycki zamek

Zostały po nim ruiny... Zwietrzałe, smutnie sterczące ruiny. Ale z ruin tych spogląda niezapomniana przeszłość i przypomina się krwawo współczesnym.
Wieś Zawieprzyce leży w ślicznej okolicy nad Wieprzem, płynącym tutaj w półkole. Trudny dojazd do wsi rozwiązują licznie rozrzucone mosty, pochodzące z czasów strasznej legendy.

Było to... po wiedeńskiej wyprawie króla Jana, gdy kasztelan lubelski Jan Granowski wrócił spod Wiednia do swoich Zawieprzyc z wielką ilością jeńców tureckich i łupów wojennych.
Między Turkami zaplątała się książęca para włoska, prawdopodobnie porwana przez Turków dla ozdoby polowego namiotu wielkiego wezyra.
Piękna Włoszka przypadła do gustu dziedzicowi Zawieprzyc. Zwolnił ją od robót i wystąpił w roli zalotnika pod nieobecność żony bawiącej za granicą. Ale próżne były jego zabiegi. Czarnooka dziewczyna okazała mu wstręt. Niewolnica - wstręt - wszechwładnemu panu... Granowski zapałał gniewem. Kazał ją uwięzić w nowo wybudowanej wieży zamkowej, a młodego Włocha, w którym odczuł rywala, przykuł do taczki, wyznaczając mu drogę do wożenia ciężarów przez park koło okna uwięzionej księżniczki.

I zaczęły splatać się w cierniowy wieniec długie, ciężkie dni... Kiedyś... daleko... w pięknej Florencji... daleko... w pięknej Florencji, byli tacy szczęśliwi... A potem - nagle - wojna... porwanie i wreszcie namiot wezyra pod Wiedniem, a teraz niewola u polskiego magnata.

Jeńcy budowali tymczasem zamek. Popędzał ich Granowski i wzrokiem mściciela przeprowadzał przykutego do taczki młodzieńca. I oto ulitował się nad kochankami ktoś ze służby dostarczającej pożywienie. Podsunięto nadzieję ucieczki... Miała być wynajęta łódź o dwóch wiosłach... on - rozkuty z kajdan, ona - wyprowadzona z wieży...

Straż ma także serce, albo... zmysły... Więc urodziwa służebna ofiarowała się sprowadzić ją na pokuszenie, aby oswobodzić posterunki...

Wszystko było uplanowane. Już chwiała się łódź w zaroślach nadrzecznych... Już przed zachodem słońca biegli z trwogą w sercu wyzwoleńcy... Już stopka dziewczyny dotykała burty łódki... I - naraz zachwiały się zarośla i nieoczekiwana pogoń schwyciła oboje. Dziedzic miał swego powiernika, fałszywego, złego człowieka, który wszystko śledząc pilnie i plan ucieczki wyśledził.

A na zamku czekał tymczasem z zemstą nad zbiegłymi niewolnikami zły pan i władca. Wprowadzono ich do sali. Obok mściciela rozpartego na fotelu stali pokornie dwaj murarze z kielniami w ręku, a sterta cegieł i dwie świeże wnęki w ścianie zdradzały straszny wyrok. Niemym świadkiem tej sceny był także malarz nadworny, z Włoch do Zawieprzyc sprowadzony, dla wymalowania obrazów do nowo wzniesionej kaplicy.
Zabrzmiała komenda. Młody książę stanął we wnęce, a murarze z wolna rozpoczęli robotę... W kilka chwil potem postawiono w drugiej wnęce nieszczęsną Włoszkę i zamurowano także. W momencie strasznego finału ostatnie krwawe blaski zachodu wdarły się do sali, oświetlając miejsce kaźni.
A pan odszedł, rad ze swojej siły, i spokojnie wykańczał kaplicę pysze swojej na chwałę, nagląc malarza o pośpiech.
Tymczasem malarz zabrał się wprawdzie do pracy, ale nikogo na próg pracowni nie wpuszczał, a wychodząc - stalugi szczelnie okrywał i drzwi na klucz zamykał.
Tak trwało długo. Wreszcie ten sam powiernik pański zakradł się do pokoju malarza i struchlał przed jego dziełem: każde płótno z przerażającą wyrazistością przedstawiało sceny męczeństwa książęcej pary aż do zamurowania ich żywcem.

Zakipiał gniewem zły pan. Kazał pojmać malarza i - zgotował mu śmierć obok poprzednio zamurowanych.
I nagle... punktualnie o zachodzie słońca zaczęły się w komnacie zjawiska na tragicznej ścianie. Zjawiska dziwne, wiernie według obrazów zamordowanego malarza postępujące. Okropne te sceny, jak na srebrnym ekranie wyświetlane, powtarzały się w świetle gasnącego słońca każdego dnia. Wtedy przestraszony Granowski rzucił zamek i wyjechał za granicę.

Gniew boży dosięgnął jeszcze na ziemi okrutnego człowieka. Dręczony wyrzutami sumienia, przebolał tragiczną śmierć żony i dwóch synów, a porzuciwszy na zawsze swoje dobra - udał się do Włoch, szukając ukojenia w klasztorze, na tej ziemi, z której pochodziły trzy ofiary jego okrucieństwa.

Ale zjawiska w zamku zawieprzyckim powtarzały się dalej przez długie wieki. Ojce, synowie i wnuki uciekali o zachodzie słońca z dziwnej komnaty, aby nie być świadkami straszliwego seansu. Zmieniali się dziedzice, zmieniała się służba, ubiegał czas... Ludzie marli, rodzili się nowi, tylko godzina zjawiska była niezmienna. Jak kara boża za winy praojców przychodziły straszliwe zjawy na wieczne przypomnienie czegoś, co się kiedyś w tym zamczysku stało.

Obecnie zamek zawieprzycki przedstawia ruiny. Kilkakrotnie niszczony przez pożar i znów odbudowany, dostał się wreszcie w ręce, które o jego całość nie dbały. Pozostała tylko w możliwszym stanie kaplica, a jako ślad pracy jeńców tureckich widnieją w promieniu Zawieprzyc rozliczne mosty i groble.

Nikt o nazwisku Granowski nie był kasztelanem lubelskim ani właścicielem Zawieprzyc. W 1671 r. kupił Zawieprzyce rotmistrz królewski Atanazy Miączyński, i być może, on właśnie z wyprawy z królem Janem Sobieskim przywiózł piękną Greczynkę, bo o Greczynce, a nie Włoszce jest mowa w powieści Aleksandra Bronikowskiego (1783-1834) pt. Zawieprzyce, napisanej przez autora w języku niemieckim, wydanej po polsku po raz pierwszy w 1827 r. Bronikowski pisze we wstępie do powieści, że jej fabułę oparł o opowiadania służby zamkowej z Zawieprzyc oraz okolicznej ludności oraz o zapiski plebana z Firleja. Przytoczona opowiastka Wandy Śliwiny jest oparta o Zawieprzyce Bronikowskiego.

Mapa

Galeria

Pliki

Komentarze (2)

sarak194
2008-07-27 20:32:28
hehehe a nie była to przypadkiem córka greckiego księcia Isakiosa z dynastii Paleologów piękna księżniczka, Greczynka Teophania i jej narzeczony Lascaris? Popieram i pozdrawiam ;)
Sendi
2010-02-09 16:49:25
sarak 194 uwazaj zawieprzyce sa super i nawet bez ksiezniczki KULEGUNDY
Wpisz komentarz (do 250 znaków):
Autor: Prosimy przepisać kod z obrazka:
Geoportal
Projekty
Serwis turystyczny
Wirtualne powiaty

Copyright © 2018 Powiat Łęczyński
Portal współfinansowany ze środków Unii Europejskiej z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz z budżetu państwa w ramach wdrażania Programu Sąsiedztwa Polska - Białoruś - Ukraina INTERREG IIIA/Tacis CBC 2004 - 2006 na podstawie umowy ze Stowarzyszeniem Samorządów Euroregionu Bug.

agencja interaktywnaagencja interaktywna